Pierwszy dzień piątek 19.06.2015
Przyjazd na Uroczysko o 15, szybkie rozbicie obozowiska i
zaczynamy. Po godzinie pierwsze brania i pierwsze nerwy bo pod rząd 5 spinek.
Grunt to spokój i opanowanie, …przecież nie może być aż tak źle. Szybka wymiana zestawów i próbujemy dalej.
Wieczór okazał się łaskawy i około godz. 20 na macie była nie za wielka ok. 8
kg pierwsza sztuka. Nocka nieprzespana – sztuk 5. Nad ranem ok. 3 pozwoliły na
krótka drzemkę.
Sobota 20.06.2015
Pobudka 6 rano, mała czarna i kolejne 2 sztuki z rana. Padły
akumulatory, wykończone wywózką na ok. 200 m. Do tatka nadciągnęły posiłki - najmłodszy członek Teamu przyjechał w południe. Tyśka przejęła wędki i do
wieczorka strzeliła 2 sztuki. Tata
dychał przy piwku i grillu. Wieczorem pomoc odjechała i nocka dopisała 4
sztukami.
Niedziela 21,06.2015
Pochmurno, deszczowo ale pobudka 5 rano 10 kg golec. Szybki
bieg gdzie król chodzi piechotą, kawa i oczekiwanie na pożegnalna ostatnia
sztukę ok. godz. 7. Cisza już do odjazdu w południe.
Brania truskawka-bergamota z Massiva i powrót do łask SK-30.