Majóweczka

Witam! Czas szybko podsumować nasz majowy wypad. Ogólnie z racji tego,że praktycznie do samego końca nie wiedzieliśmy jak będzie wyglądała nasza sytuacja z wolnym, musieliśmy zrezygnować z jakiś wyjazdów. Zostaliśmy u siebie a plan ataku był dość prosty... Asia przyczaja się za większym kabanem, Ja tymczasem wybieram miejsce,żeby pobawić się trochę z maluchami.

Na pierwsze brania nie czekałem zbyt długo

Wyborowy Weekend

No to mamy wiosnę na całego! Słonko świeci, ptaszek śpiewa a lesiotr się pięknie wyciera.
Na dodatek karpiki zaczęły dość ładnie grasować. Jakiś większych sztuk nie było, ale po ostatnich tygodniach,chyba każdy kontakt z rybą powinien cieszyć:)

Pierwszy strzał z rana i na macie ląduje 16kg.

No to zaczynamy!

Powitać brać karpiową w nowym sezonie! :)

Za nami już druga tegoroczna zasiadka. Poprzednio obstawialiśmy płytką wodę, teraz spróbowaliśmy poszukać ryby na głębszej ok 5 metrowej części zbiornika. Niestety karpiki nadal słabo żerują, brania to rzadkość,a jak już są to bardzo delikatne.
Jedynie Asi udało się dzisiaj rano posadzić na macie ładnego 15kg pełnołuskacza. Złowiony na samotną różową kulkę i oczywiście rzut z dupy przed siebie:)

Piękna złota rybka

To by było na tyle, za tydzień następny atak...mamy nadzieje,że relacja będzie już dłuższa.

Wrześniowa szybka nocka

Heja! Zapraszam was na króciutką relacje z naszej ostatniej zasiadki. Na pewno też to znacie...człowiek chciałby jak najwięcej czasu spędzać nad wodą a nie może,bo zawsze wypadnie coś ważniejszego. W tym tygodniu po różnych akrobacjach i knuciach, udało nam się wyrwać razem z żoną na dobę. Cóż dobre i to prawda?
Taktyka trochę inna niż zawsze, skromne pva z małym pelletem i heja przed siebie...nie tak sobie planowaliśmy,ale z racji tego,że zapomnieliśmy towaru do nęcenia...coś trzeba było na poczekaniu wymyślić.I o dziwo udało się oszukać jakieś rybki, poniżej dwie najciekawsze:

Ponad 17 kg... fajny i zdrowy karpik

Kampania Wrześniowa

Heja! No to lecimy z zapowiedzianą relacją. Zasiadka na pełnym spontanie,bo do końca nie wiadomo było czy uda nam się wyrwać nad wodę. Taktyka była taka jak zawsze: zasypać i zapomnieć:)

A rybki dobrze współpracowały...większość brań późną nocą, także nie dane nam było spokojnie pospać. Fotki tylko tych najciekawszych...reszta wypięta od razu i do wody,co by robiły masę bez większego stresu.
To była jakaś siedemnastka ...raczej nie pełnoletnia.

Cztery podejścia

Heja! Czytacie właśnie (lub nie jeśli wolicie tylko oglądać zdjęcia) mini relacje z kilku naszych ostatnich wypadów. Jako,że nie chce nikogo zawstydzić moimi wynikami, skupimy się tylko na gnio...okazach Joanny:)
Piękna sprawa...oczywiście jak najpierw wypsikasz się cały deetem bo inaczej robactwo nie da ci żyć:)

Wyczyny Dania na urlopie!

                                          
Witajcie!
Jako że ostatnie 2 tygodnie z małymi przerwami spędziłem nad wodą , a przez ten czas działo się naprawdę dużo,postanowiłem podsumować ten maraton jakąś relacją.

Pierwszą 3 dniową zasiadkę zacząłem we wtorek żar lał się z nieba,termometry wskazywały dość duże liczby za jakimi nie przepadam,ale cóż nie ma co narzekać.
Rozkładanie poszło mi całkiem sprawnie i już przed południem zestawy wylądowały w wodzie. Pozostało chłodzić się zimnymi napojami,oraz czekać na pierwszy kontakt z rybą. W godzinach wieczornych nastąpiło pierwsze branie z głębszej partii wody na kuleczkę o śmierdzącej nucie zapachowej.
Ku mojemu zdziwieniu :
Efekt… Azjata, nie przepadam za tymi rybkami

Find 'Em Feed 'Em Fox 'Em

Cześć wszystkim! Będzie to krótkie podsumowanie ostatniego weekendu,którego bohaterem niekwestionowanie został Jacek. Oczywiście nie mogę pominąć swojego niemałego wkładu w tą zasiadkę...mianowicie dzielnie i systematycznie uszczuplałem Jackowe zapasy alkoholu, co by nie odechciało mu się łowić. Doceń to stary! :)

Dobra lecimy z tym, pierwszy na macie zameldował się dorodny karpik:

Jakoś prawie 15kg czy coś takiego

Thunder!

Powitać brać karpiową! Będzie to moja pierwsza relacja w tym sezonie, cóż... lepiej późno niż w cale prawda ? W każdym bądź razie, w końcu udało mi się wyrwać nad wodę typowo w celach wędkarskich,a nie integracyjnych. Pogoda miała być piękna... co ma też swój minus, gdy dotarłem na miejsce praktycznie wszystkie miejscówki były już oblężone, został mi jeden samotny spocik w "kącie".
Nie było co marudzić,każde miejsce dobre...byle by był dostęp do wody:)

Mój klasyk: Zasiadkę zaczynam od rozłożenia obozu i obserwacji wody...wędki na końcu;]

Wiosna z Łach Baits!

Witajcie!
No to co ? Czas na kolejną relacje ;)

Wieści z nad wody podczas weekendu majowego były naprawdę bardzo słabe, sygnalizatory milczały jak zaklęte… Poza sporadycznym opadem lesiora hehe.
Mi udało się wygospodarować 2 doby wolnego czasu by od niedzieli zasiąść nad wodą.Wreszcie czas na relax,po majowym natłoku pracy.

Kompletny pogodowy miszmasz, ale do każdych warunków trzeba się umieć dostosować